Area 51
       droga do bazy        w bazie                 historia          foto Area 51
      
Nellis AFB       Nevada TS          strefa S-4              antyG                linki                                                

.
Gdzieś na pustyni, w zupełnej ciszy,
oddalone od dróg i ludzkich oczu
cicho istnieje...
.

PRAWDZIWE    S - 4 (?)

  Nocne obserwacje, niewyjaśnione zjawiska, kule, dyski, obcy, wszechogarniająca aura tajemniczości - konspiracja tysiąclecia - tak przedstawiono pod koniec XX wieku miejsce, które miało być "tym obszarem", prawdziwą Area 51. Czy wszystko to nieprawda, największe kłamstwo i zwyczajna bujda, która nie przetrzymała nawet 10 lat? Legenda S4 Lazara trwa nadal w świadomości tysięcy zainteresowanych - tymczasem...

.
  Położone z dala od ciekawskich oczu, w wystarczającej odległości od jakiejkowlwiek drogi, czy obszaru dostępnego dla przeciętnego cywila, na południe od Tonopah Test Range, leży spokojnie to tajemnicze miejsce o równie tajemniczej nazwie. Czy Lazar zapożyczył tę nazwę, czy jest to czysty przypadek - tego nikt nie wie. Wiadomo jednak, że kolejna kraina smoków została sfotografowana i odkryta. I chociaż zdjęcia są co najwyżej średniej jakości, to mimo wszystko dają jakieś pojęcie o rozmiarach S-4 oraz rozmieszczeniu głównych budowli i urządzeń.
.

  Miejsce to widoczne jest częściowo z dużej odległości z Brainwash Butte (wzgórze) oraz kilku innych lokalizacji jak Clif Point, a także Mojo Moud. Nad tym obszarem widywano jedynie kilka zwykłych myśliwców, ale miejsce to jest tak odległe, że praktycznie wiele lotów może odbywać się bez zwracania czyjejkolwiek uwagi. W przeciwieństwie do Groom Lake, które ma niedaleko ET Highway oraz Rachel - S-4 jest odległe i zupełnie bezludne.

.
  Większość obiektów, to najczęściej radary oraz stacje obsługi i nasłuchu elektronicznego i chociaż nie widać tu latających spodków, to na pewno latały i latają tu najnowocześniejsze i najdziwniejsze statki powietrzne, jakie kiedykolwiek zostały wyprodukowane.
.
Zdjęcia: Gary Sellani
.
.
.
.
  To już odległości idące w dziesiątki kilometrów - stąd zabudowania główne bazy są słabiej widoczne.
.
  Anteny radarowe z lewej nadają/odbierają w zwykłych pasmach E/F natomiast antena po prawej posiada zakres typu G.
.
.
.
.
.
.
.
.
  Ta konstrukcja jest położona na końcu pasa startowego i stanowi coś w rodzaju markera (optycznego lub radarowego).
.
.
.
.
.
  Na pobliskim wzgórzu widać pierwszą stację przekaźnikową.
.

EPOKA   LAZARA...

.
  "...podczas przerw siedzieliśmy sobie w barze,
   popijając coś chłodnego i rozmawialiśmy o wszystkim
   i niczym, ale pamiętam jak jeden gość powiedział, że
   w rejonie Papoose w wydziale S4 ma miejsce jakiś super tajny projekt..
."


Najnowsze zdjęcie satelitarne Papoose Lake (IKONOS)
.

Strefa S4, Strefa Techniczna S4

To jest właśnie to miejsce, które zyskało ostatnio tak bardzo na popularności. Historia szpiegowania jest
stara jak świat. Rosjanie pstrykali zdjęcia z satelity całemu obszarowi Groom Lake mniej więcej raz w
miesiącu, natomiast po sensacyjnych doniesieniach Boba Lazara sytuacja zmieniła się diametralnie i oto konkurencja pstryka fotki jak napalony fotograf pięknej dziewczynie - kilka razy w tygodniu - czasem nawet częściej. Dlaczego? Co widać na tych zdjęciach? Ano, nic nie widać... Lecz jeśli ktoś opowie taką historię,
jaką opowiedział Lazar, to nie ma się czemu dziwić. W końcu to tylko zdjęcia. Co to za historia? Ni mniej,
ni więcej, Lazar wyznał, że był pracownikiem tajnej bazy S4, w której przechowywane i testowane są
latające dyski.
   Historia jakich wiele, ale... Lazar zrobił to doskonale. Do dzisiaj w sieci zdania są podzielone:
ma rację, czy kłamie? Niektórzy twierdzą, że są przekonani o jego kłamstwie, inni wierzą, jeszcze inni wierzą,
bo chcą w to uwierzyć.

 

Gdzie leży S4?

(renderowana grafika okolic Papoose Lake 55kB - Tom Mahood)

N 37° 01' 40", W 115° 46' 35".

   Od pn.-wsch. Jezioro Papoose ograniczają wzniesienia Papoose Mountains, od pn. i pd. - dolina Emigrant Valley. Od zach. i pd.-zach. sąsiaduje z obszarem Yucca Flat, kilkanaście kilometrów na pd.-zach. od Groom Lake. Na zdjęciach nie widać żadnej aktywności, żadnej porządnej drogi, jakichkolwiek wskazówek, które mogłyby stać
się choćby cieniem potwierdzającym prawdziwość rzeczonych przez Lazara spraw. Po ostatniej wpadce,
Discovery Channel (program definitywnie zamknął Area 51 i pokazywał zdjęcia mające udowodnić tezę o tym,
że baza została opuszczona) postanowił nadać coś więcej na temat. No i trochę pokazali. Kupili materiały
od KLAS-TV, pogadali z Glenem Campbellem, Tomem Mahoodem i Bobem Lazarem, załatwili efektowne symulacje komputerowe i poszło w świat. Tam coś jest, a że nic nie widać? To jest przecież tajna baza, bardziej tajna,
niż sama Area 51, w dodatku jeszcze bardziej strzeżona. Strefa techniczna S4 ma być położona na tzw.
języku wzniesień Papoose Range, na stronie wschodniej wyschniętego jeziora. Hangary są podobno
umiejscowione na początku "języka". Jest to jedyne miejsce, gdzie można coś "wcisnąć" w skały, ponieważ wzniesienia Papoose Range leżą za daleko od powierzchni jeziora. Na zdjęciach satelitarnych widać, co prawda, jakieś drogi lecz nie są one dobrej jakości, na tyle dobrej jak, powiedzmy w Groom Lake. Ponieważ naprawdę
nic nie jest odkryte, stąd sugestie, iż S4 jest podziemnym kompleksem, do którego można się dostać z obszaru Area 51, bądź z Nevada Test Site.

Wierzysz w to?

 

Bob Lazar i jego historia

   Jakiś czas temu B.L. po zdaniu egzaminów końcowych kalifornijskiej Caltech lub MIT, został zatrudniony w Los Alamos National Labs. Stamtąd został przeniesiony do Area 51, a dokładnie do Strefy S-4. Nie wiedział czym ma się tam zajmować. Dopiero po dotarciu na miejsce zobaczył ukryte w zbocze wzgórza hangary, które kryły w sobie maszyny w kształcie dysków. Początkowo pomyślał, że to statki swoich lecz wkrótce przekonał się, że był w błędzie. Zatrudniono go jako fizyka mającego rozwikłać sprawy związane z napędem. Lazar doszedł do wniosku, iż technologia ta tak bardzo odbiega od tego, nad czym kiedykolwiek pracował, że skojarzenia nasuwały się same. Co więcej, dostał do wglądu dokumentację dotychczasowych "osiągnięć" badawczych, a także sprawozdania z sekcji obcych. Lazar opowiedział jak był świadkiem lotów testowych jednego z dziewięciu(!) latających spodków i że każdy z nich różnił się od innych (prototypy wykonane przez nas?). To jeszcze zbyt mało - otóż twierdzi, że baza jest odwiedzana przez obcych, a w całą sprawę zamieszany jest nie tylko rząd USA ale i także rządy innych państw. Podobno w Strefie S4
mieli przebywać także Rosjanie, lecz zostali wyrzuceni z jakiegoś powodu (?). Lazar uważa, że widział obcych - zresztą cały świat oglądał "wywiad" z obcym nagranym na taśmę video i przemyconym z Groom Lake. B.L. opisał statek od środka, opisał także, częściowo, zasadę jego działania wraz ze słynnym element 115, który jest stabilnym pierwiastkiem promieniotwórczym, nie do uzyskania przez nas. Twierdzi także, że Ziemia jest odwiedzana od bardzo długiego czasu. Obecna rasa ludzka jest poddawana cyklicznym zmianom genetycznym, co tłumaczyłoby dziwne skoki jakościowe w historii człowieka... Wszystko to zapaliło beczkę prochu składającą się z wywiadów, polemik w mediach na całym świecie.
Więcej informacji na ten temat:


www.boblazar.com
Tom Mahood - Bluefire

www.ufomind.com



  Poprosiłem kilka osób o ich "za i przeciw" - jak się okazało wyszły wtedy nowe aspekty "konspiracji", jeśli takowa rzeczywiście istnieje. W każdym razie, jestem wdzięczny za rozszerzenie moich horyzontów o nowe światełka, których nie brałem nawet pod uwagę. Oto zestawienie:

CZY PAPOOSE LAKE KRYJE COŚ WIĘCEJ NIŻ PIASEK?

TAK NIE
-> historia Boba Lazara.
Podróż z Groom Lake trwała ok. 30 min. Bob jechał autobusem po niezłej drodze polnej i zatrzymał się przy wejściu do głównego korytarza kompleksu Papoose Lake. Nie wiedział nic o lokalizacji tego miejsca i dopiero później wywnioskował, że pracuje przy pd-wsch części wyschniętego jeziora Papoose. Były tam doskonale ukryte hangary wykute w skale z uchylnymi drzwiami-wrotami pochylonymi pod kątem 60° do podłoża. Wrota były pokryte materiałem, który zlewał się z otoczeniem tak, że trudno było wypatrzeć to miejsce z większej odległości. Kompleks mieścił w sobie 9 hangarów. Jego praca obejmowała odkrycie zasady napędu.
-> historia Alfred'a.
Człowiek o pseudonimie Alfred był zatrudniony jako fotograf
w Test Site w latach 1960-64. Jego przełożonym był Otto Krause, który z kolei pracował dla Lawrence Livermore Laboratory. On i ludzie pracujący dla niego wielokrotnie byli na terenie Rainier Mesa, skąd rozciągał się piękny widok na jezioro Groom. Twierdzi on, że kilka razy widział błyszczące dyski na południe od Groom Lake - w rejonie jeziora Papoose. Ciekawsze rzeczy widział, gdy pracował do późnego wieczora. Zaobserwował wtedy dyski, które wzlatywały w górę i znikały z pola widzenia po 3-4 sekundach. Podczas wieczorów spędzonych przy grze w karty z ekipą zdjęciową Alfred zapytał Otto o sprawę Roswell. Ten odpowiedział, że rozbite dyski z Roswell i Aztec (New Mexico), zostały przewiezione tutaj i tu trwają nad nimi prace do dzisiaj. Podobno 3 statki zbudowane przez nas zostały zabrane do zach. Texas'u, gdzie miały być dalej testowane, jednakże doszło wtedy do poważnych zaburzeń elektromagne-tycznych i kilka miast w zach. części Texas'u zostało pozbawionych energii na pewien czas (por.Loveland - incydent teksański).
-> taśma Hesemann'a
Podczas kręcenia materiału o Area 51, niemiecki filmowiec
Michael Hesemann, zarejestrował wywiad m.in. z człowiekiem,
który twierdził, że był strażnikiem tajnej bazy S-4. Derek
Hennesy - tak się nazywał -  opowiedział, że baza posiada
4 poziomy, i że statki są rozlokowane na poziomie 2, do którego
ochrony był przydzielony. Co więcej Derek widział ciała obcych,
które były przetrzymywane w pionowych zasobnikach. Do
poziomu 3 i 4 nie mał dostępu.
-> Mechanik A-12
Tę historię opowiedział mechanik zatrudniony w Groom Lake,
który pracował przy maszynach SR-71 i A-12. Podczas dni tam
spędzonych nie było czasem nic wielkiego do roboty, ale pamięta
jak ostrzegano go, że do pewnych miejsc niższy personel
techniczny nie ma prawa wstępu. Takim miejscem było także
"over the hill" - chodzi tu o wzgórza Papoose.
-> były pracownik Bazy Groom
Zatrudniony w początkach lat 80-tych, twierdzi, że w rozmowach z
innymi "po fachu ", usłyszał, że przy Papoose ma miejsce jakiś
duży projekt w wydziale nazwanym S-4.
-> Obserwacje
Mark Farmer jest człowiekiem zananym Tom'owi Mahood'owi jako specjalista od wszystkiego co lata, o rozległej wiedzy na ten
temat. Obserwacja miała miejsce na zach. stronie szczytu
Hancock o 22.14 w styczniu 1994. Mark dostrzegł wówczas błyszczącą, świetlistą, lekko spłaszczoną kulę, która wzniosła się
ponad wzgórzem Papoose. Obiekt uniósł się i momentalnie
zmienił kierunek w poziomie, potem jego obraz lekko rozmazał
się i ponownie stał się ostry. Kula połyskiwała na dole zielenią,
na górze purpurą, a w środku była złotawa. Obserwacja trwała
1 godz. i 45 min..
-> dziwny rozkaz
Pochodzi od specjalisty z bazy nasłuchowej AF na Alasce, którego
praca polega na stałym monitorowaniu rosyjskich i
amerykańskich samolotów. Otóż rozkaz dotyczy niezwłocznego
powiadomienia odpowiedniej komórki National Security Agency
w przypadku jakiegokolwiek zajścia pomiędzy jednostkami amerykańskimi i rosyjskimi z UFO. Osoba ta twierdzi, że nigdy
takiego zajścia nie było, ale rozkaz w tej formie otrzymał.
- brak jakiejkolwiek działalności,
- brak widocznych dróg i obiektów towarzyszących, jakie widać
  na zdjęciach satelitarnych w pobliżu Area 51,
- zbudowanie tak silnie zamaskowanej bazy musiałoby łączyć się
  z przygotowaniem miejsca, wywozem skał - to byłby całkiem
  duży plac budowy,
- brak jakichkolwiek zmian na przestrzeni dziesięcioleci - tam
  wszystko wygląda jak sprzed lat,
- Area 51 jest silnie strzeżona tak na ziemi, jak i nad nią,
  tymczasem nad południową częścią Papoose Lake piloci z Nellis
  nie mają takich wytycznych jak w przypadku The Box, którego
  unikają jak ognia,
- właścicielem, "opiekunem" tej części Papoose jest wspomniana
  wcześniej Nellis AFB - obiektu, który ma być najtajniejszym
  wśród tajnych,
- na zdjęciach wysokiej rozdzielczości nie widać "dobrze
  utrzymanych dróg" Lazara, które małyby wieść z Groom Lake
  do jeziora Papoose.
- 25 lipca 1955 roku właścicielem 60 mil kw. stała się AEC,
  Atomic Energy Commission (Public Land Order 1662). Teren
   ten wciągnięty został do tzw. Test Site. W ten sposób AEC
  dostał kawałek ziemi przeznaczony do testowania U-2. Obszar
  nazwano wtedy The Watertown Strip. Wydzielony teren
   istnieje do dziś i jest częścią Groom Lake znanego
   powszechnie jako Area 51. Papoose Lake jako znacznie
   tajniejszy obszar testów urządzeń pozaziemskiego
   pochodzenia nie należy do tego miejsca! (chociaż, ok 6,4 km
   kw. pd. Area 51 pokrywają część pn. obszaru Papoose),
- podobnie rzecz ma się z przestrzenią powietrzną. Obszar
  znany  pilotom Nellis AFB jako The Box - R-4808N (Area 51)
  jest absolutnie wyłączony z wszelkich ćwiczeń wojskowych,
  którym podlegają piloci bazy Nellis. Tam nikt nie poleci " za
  daleko". Obostrzenia te nie dotyczą wprost przestrzeni
  Papoose, chociaż jest to miejsce w bezpośredniej bliskości
  Area 51 i na mapach lotów bazy Nellis przestrzeń
  zakwalifikowana jako Range 64A dotyczy tego właśnie rejonu
  nieba,
- w instrukcji napisanej dla strażników bazy widnieją różne
  miejsca podane w kodach, takie jak nazwy budynków, dróg,
  a nawet latryn, baru - brak jakiejkolwiek wzmianki o
  Papoose Lake jako obszaru silnie strzeżonego, do którego
  nie ma absolutnie wejścia. Chociaż lista budynków obejmuje
  np. 5 laboratoriów z urządzeniami do testów z mikrofalami,
  urządzeniami do zasilania, to nic nie wspomina się o pobliskim
  Papoose Lake. Instrukcja ta zawiera 43 słowa i zwroty kodowe
  mające określać budynki oraz miejsca i została przemycona
  jeszcze przed tym jak Lazar opowiedział o swojej pracy w
  Papoose. Czyli nie istniały jeszcze powody, by cokolwiek
  utajniać, zmieniać...
- w czasach prób nuklearnych na Nevada Test Site chłopaki z
  Greenpeace'u urządzili sobie pochód wchodząc całkiem
  głęboko w NTS od wschodniej strony (opodal Mercury), gdzie
  planowali urządzenie pikniku. Co ciekawe, weszli od strony
  National Wildlife Range i posuwali się w kierunku pn-zach do
  Test Site i wtedy właśnie przeszli przez część Papoose Lake,
  nie napotykając ochrony, strzeżonego kompleksu, ani żadnych
  urządzeń w Papoose, nie mówiąc już o latających spodkach.
  Jedyne co było widać to wyschnięte dno jeziora i nic poza tym.
  Oczywiście po dojściu do Test Site cała grupa została
  aresztowana.

  Oto niektóre za i przeciw. Co do obserwacji Marka Farmera, przeczytaj interesujący artykuł Tom'a Mahood'a, będący próbą wyjaśnienia tego zjawiska. Kto wie, może zjawiska tzw. latających dysków w ogóle.
Co do zdjęć... wiadomo, że nie są one niezbitym dowodem. Łatwo je poddać obróce graficznej, choć nie jest to sugestia że ktoś przy nich majstrował.

 

 

Coś nowego?


  W związku z wcześniejszymi doniesieniami Boba Lazara, odnalazłem informację na serwerze Glenna Campbella,
która dotyczy prac ziemnych prowadzonych na naprawdę dużą skalę w rejonie Papoose Lake, Groom Lake
i Mercury w latach 1971-1975. Organizacja i wykonanie zostało powierzone najbardziej znanemu i "oddanemu"
kontraktorowi w tej części Nevady - EG&G. Większość prac dotyczyła robót pod ziemią(!). W 1972 EG&G
zawarł kontrakt, który dawał mu dostęp do ściśle tajnego projektu znanego jako "Project Redlight". W tym
przypadku chodziło o ochronę i zabezpieczanie urządzeń napędu nuklearnego w przypadku katastrofy
statku.


  W 1992 w związku z rosnącą "popularnością" Area 51 zdecydowano się przenieść większość nowych projektów
do innych baz w Utah, Colorado, Alasce, Grenlandii, Szkocji i odległych wysp Pacyfiku.

 
Od początku 1994 pojawiają się doniesienia (G. Campbell) o umieszczeniu w południowej części Papoose (S4)
urządzeń takich jak TR-3A i modelu operacyjnego TR-3B - największej sensacji ostatnich lat.
Tak więc ponownie pojawiły się informacje o podziemnych instalacjach na terenach NTS, Papoose i Groom Lake,
tyle że w zupełnie nowym kontekście. Nie wyklucza to jednak sensacyjnych doniesień B. Lazara, chociaż coraz
częściej słyszy się głosy krytyki, powątpiewania w traktowaniu go jako wiarygodnego źródła.



 
Nie tak dawno, na stronie Tom'a Mahood'a ukazała się ciekawa wypowiedź o zupełnie innym miejscu - trochę dziwnym, o dziwnej nazwie, używanej przez jednego z jego znajomych. Mowa tu o tzw. "Sandia Base", która
może jeszcze zabłyśnie. Chodzi tu mianowicie o północny obszar Test Site znany pod nazwą Area 19/20. Tom
"przemykając" przez ten obszar (kilka mil na zachód od Dead Horse Flat - w pobliżu Silent Canyon),
zauważył drogę, która była w całkiem niezłym stanie i wskazywała na jej częste użycie. Nazwa Sandia Base pojawiła się przy okazji rozmowy ze znajomym, który jest przekonany o istnieniu podziemnego kompleksu
w tym samym rejonie, o jakim mówił Tom. Pewien pracownik NTS (Nevada Test Site) opowiedział swoją przygodę kiedy to jadąc przez Area 19/20 został zatrzymany przez strażnika. Zmuszono go do wielokilometrowego objazdu tego terenu. Trochę dziwne tak pilnować zupełnie pustego, pustynnego terenu...

(Więcej informacji o Area 19 i 20 na nowej stronie
- Nellis AFB)

 

Dreamland Online copyright 2001-2003

Licznik